logo

WALKI W CZASIE POWSTANIA STYCZNIOWEGO
NA ZIEMIACH IGOŁOMSKICH

Poniższy materiał został opracowany na podstawie książki Stanisława Zielińskiego wydanej w 1913 i obecnie znajdującej się w bibliotece w Rapperswil (Szwajcaria) „Bitwy i potyczki 1863-1864”. Kopie stron dotyczących terenów Igołomi wykonała na prośbę Pana Jarosława Dudy Kierownik Biblioteki Anna Piotrowska. Pan Jarosław otrzymane materiały dotyczące powstania przekazał naszej szkole.

21 03 1863 r. Igołomia

brygadiermniewskiBrygadier Śmiechowski wraz z szefem sztabu Józefem Mniewskim z resztką armii Langiewicza zdziesiatkowanej przez dezercję po oddaleniu sie dyktatora, zmierzając ku Opatowcowi, ścigany przez Moskali przekroczył w okolicach Czernichowa kordon graniczny. W Igołomi zatrzymała się garstka 40 ludzi, którzy dogonieni przez nieprzyjaciela zostali po części pomordowani, bądź poranieni bez oporu.

 

 

4 05 1863 r. Igołomia, Pobiednik

Oddział powstańczy w liczbie około 153 ochotników dowodzony przez Malczewskiego rozłożył się obozem w Igołomi. Wkrótce został otoczony przez wojska rosyjskie, które zajęły Pobiednik odcinając powstańców od granicznego kordonu. O godzinie szesnastej Malczewski chcąc powrócić za kordon ruszył ku Pobiednikowi, wypierając stamtąd objeszczyków. Niestety manewr nie powiódł się, bowiem siły nieprzyjaciela zostały wzmocnione przybyłymi od strony mostekProszowic dwoma rotami piechoty oraz oddziałem jazdy. Otoczeni z trzech stron przez Rosjan, mając za sobą Wisłę powstańcy zajęli częścią strzelców Igołomię. Wyparci z opłotków frontalnym atakiem, poczęli cofać się ku Pobiednikowi łącząc się z grupami Malczewskiego i Klepeta, które wcześniej rozbiły się tam obozem. Zaatakowany w Pobiedniku oddział rzucił się w bok, usiłując przy mostku granicznym jeszcze raz stawić opór. Bolesław Fanti użył jednej z dwóch armat będących na stanie powstańców. Niestety działo rozsypało się zabijając obsługującego je powstańca. Pod ogniem wroga oddział ostatecznie, w rozsypce uszedł za kordon, tracąc 19 zabitych i 20 rannych.

 

6 07 1863 r. Igołomia

Oddziałek konny liczący do 50 powstańców, przybywszy z głębi województwa uderzył na objeszczyków na komorze celnej i rozbiwszy nieprzyjaciela ruszył dalej.

15 08 1863 r. Igołomia, Cło, Czernichów, Wąsów

Odział powstańczy dowodzony przez pułkownika Taniewskiego (Tetery) został zaatakowany przez wojska austriackie w okolicy Cła. Odpowiadając na atak, uszczuplony o 2 zabitych i 50 wziętych do niewoli, w liczbie 376 żołnierzy, w tym 67 z legii zagranicznej wkroczył do województwa krakowskiego i zatrzymał się pod Wąsowem na wzgórzu porosłym krzakami.

O godzinie wpół do dwunastej został zaatakowany przez 2 roty piechoty moskiewskiej i oddział objeszczyków konnych. Moskale uderzyli od północnego-zachodu i północy na rozwinięty na tych odcinkach oddział powstańczy. Po krótkim boju ogniowym z wojsk powstańczych uciekło, kierując się poza kordon około 150 ludzi. Cześć z nich zostało schwytanych przez konnych objeszczyków. Pozostali wytrzymali przeszło dwu godzinny bój z pięciokrotnie liczniejszym przeciwnikiem. Na lewym skrzydle walczyła legia zagraniczna dowodzona przez oficera węgierskiego oraz szwedzkiego kapitana Molboruge, na środku i z prawej strony walczyli Polacy.

Ostatecznie oddziałek ten, zabijając 20 Moskali a straciwszy kilkunastu zabitych i kilkunastu rannych wycofał się do lasku czernichowskiego obawiając się otoczenia ze strony wojsk rosyjskich. czernichówObsadziwszy brzeg lasu powstańcy walczyli jeszcze do godziny trzeciej po południu, otoczeni z trzech stron przez Rosjan, a z czwartej zagrożeni przez wojska austriackie. O godzinie trzeciej w liczbie 50, powstańcy przeszli za kordon i tam zostali rozbrojeni. Moskale ścigali uchodzących na terytorium austriackie żołnierzy, zabijając lub raniąc jeszcze kilku z nich ( kapliczkam.in. obywatela Krakowa Stacherskiego) na polach folwarku Rożanic (Wróżenice).

Ostatecznie w boju tym poległo 28 powstańców, licząc w tym rannych dobitych przez Moskali. Poległ tam dzielnie walczący powstaniec z Powstania Listopadowego hrabia Mielżyński, dobity kilkudziesięcioma pchnięciami bagnetów. Do niewoli dostało się 36 rannych (m.in. oficer strzelców Karol Kalita) oraz podobna liczba zdrowych. Nieprzyjaciel stracił około 30 zabitych.

Pod Wąsowem szczególnie odznaczyli się: Stanisław Kwiatkowski oraz Psarski raniony później w czernichowskim lasku. Ranny został także dzielny oficer francuski Latour.

Bardzo krytycznie co do organizacji wymarszu wojsk powstańczych z Krakowa oraz sposobie dowodzenia oddziałem przez plk. Taniewskiego, wypowiada się w swoich wspomnieniach "Ze wspomnień krwawych walk", Karol Kalita "Rębajło". Po przybyciu do Krakowa Kalita zajął się werbunkiem ochotników do swego powstańczego oddziału. Bałagan organizacyjny jaki panował w Krakowie oraz brak znajomości wojennego rzemiosła przez ochotników znacznie utrudniał zadanie.

Ostatecznie ustalono, że wymarsz wojsk z Krakowa nastapi 14 sierpnia. Major Kalita osobiście lustrował stan amunicji i broni, która przechowywana w niewłaściwych warunkach pordzewiała, nie nadając się do użytku. W ciągu dwóch dni rozebrano, naoliwiono i przywrócono do stanu używalności 1000 karabinów. Przy każdym została zawieszona ładownica z 60 nabojami, torba płócienna na przybory i rzemień na bagnet.
Ostatecznie miast spodziewanych 800 ochotników, z miasta wyruszyło tylko 260, mimo dostatku broni i amunicji. Bardzo był zły stan koni dla oficerów, które ledwie mogły utrzymać ciężar amunicji.

W skład odziałów wyruszających do walki wchodziły: batalion węgierski kapitana Bornomissy, bataliom Karola Kality oraz Mieczysława Szemeta, całością dowodził plk. Aleksander Taniewski-Tetera. Po przeprawie przez Wisłę oddział przekroczył, za przyzwoleniem patrolu austriackiego granicę. W czasie marszu dowodzący trzymał się kurczowo kordonu granicznego, co budziło niezadowolenie żołnierzy spodziewających się marszu w głąb kraju i podjęcia walki partyzanckiej. Według majora Kality, Pułkownika Taniewskiego nie było z odziałem w czasie bitwy czernichowskiej, przed jej rozpoczęciem odjechał w niewiadomym kierunku. Odziałami dowodził sam Kalita, mając z oficerów do dyspozycji majora Szameta, kapitanów Bornomissę oraz Angerera. Po półtora godzinnej strzelaninie dragoni rosyjscy zaskoczyli powstańców przechodząc na ich tyły. Słabo wyszkoleni żołnierze majora Szameta, pozostający dotychczas w odwodzie w panice rozproszyli się, uciekając za kordon. To przesądziło o losie potyczki. Kalita na kulejącym wierzchowcu, starając się zawrócić uciekających z lasu przedostał się na pole i tam został wzięty do niewoli przez Austriaków.

 

Na podstawie podanych wcześniej materiałów opracował: Andrzej Kudła