logo

ZIELONA SZKOŁA W SZUTOWIE

Niestety już za nami czas "zielonej szkoły", czas przygód, śmiechu i nauki samodzielności. W terminie od 5 do 13 czerwca 2011r. gimnazjaliści wraz z opiekunami: p. Joanną Ruchwą, p. Agnieszką Chmielewską, p. Piotrem Kopaczem i p. Marcinem Koceniakiem spędzali czas nad morzem, mieszkaliśmy w świetnym ośrodku Promyk, w którym oprócz dobrze wyposażonych pokoi, znajduje się kryty basen, boisko, sala dyskotekowa i wiele atrakcji.obraz

Zaraz po przyjeździe zakwaterowaliśmy się w budynku, a później przywitaliśmy morze i piaszczystą plażę. Pogoda sprzyjała nam prawie przez cały pobyt, oprócz plażowania zwiedzaliśmy wiele miejsc. Zwiedziliśmy Gdynię i słynny Dar Pomorza, który jest jednym z najpiękniejszych żaglowców zachowanych na świecie, później Gdańsk, ze znaną starówką, Długim Targiem, Złotą Bramą, Żurawiem nad Motławą oraz kościołem Mariackim i wieżą z 409 schodami, którymi wyszliśmy, by podziwiać panoramę miasta.

Celem następnej wycieczki byłą Krynica Morska, tam zwiedziliśmy latarnię morską i molo oraz zakupiliśmy masę pamiątek oraz ubrań na wyprzedażach ;) wieczorem czekała nas dyskoteka, stali bywalcy oczywiście dobrze się bawili, a młody DJ Wojtek dbał o świetną muzykę. Następnego dnia odwiedziliśmy Kąty Rybackie, gdzie czekał na nas statek Krystyna, którym opłynęliśmy fragment Zalewu Wiślanego, gdyż miejsce, które wybraliśmy na zieloną szkołę jest świetnie usytuowane, z jednej strony otaczało nas morze z drugiej strony Zalew Wiślany. Na statku czekały nas następne atrakcje, każdy mógł usiąść za sterami statku i przez chwilę "pokierować", jednak statkiem "kieruje się" inaczej niż samochodem, chociaż zarówno ster, jak i kierownica są okrągłe ;) po rejsie odwiedziliśmy Muzeum Zalewu Wiślanego, można tu było podziwiać stare łodzie rybackie - czółna (dłubanki) oraz używanego przez zalewowych rybaków, 10-metrowego barkasa. Wśród eksponatów widzieliśmy też wyposażenie działającego przed laty na Mierzei Wiślanej warsztatu szkutniczego, od najmniejszego gwoździa, przez drewniane i metalowe ściski, które służyły do "pasowania" desek, po polową kuźnię. obrazUczyliśmy się również wiązania różnych węzłów żeglarskich, przede wszystkim ratunkowego, a nie jest to prosta sprawa, jednak przydatna. Wieczorem znów czekała nas zabawa tym razem podczas karaoke, a że wszyscy śpiew kochają ;) to chętnych było sporo, imprezę rozkręciły oczywiście dziewczyny z klas III, a jak wiadomo to już najbardziej zagorzałe chórzystki ;) opiekunowie oczywiście również dali popis zarówno zespołowy, jak i solowy ;) Zagorzali sportowcy natomiast od razu wypatrzyli w naszej miejscowości boisko Orlik i rozegrali z miejscowymi uczniami dwa mecze, zarówno piłki nożnej, jak i siatkowej.

Następna wycieczka bardzo nami wstrząsnęła i dała do myślenia nad ludzkim postępowaniem i granicami ludzkiego okrucieństwa. W Sztutowie znajduje się bowiem muzeum - obóz koncentracyjny Stuthoff - zwiedzanie obejmuje kolejno: część SS-mańską z kantyną obozową i bunkrami; Bramę Śmierci; blok kwarantanny, w którym przewodnik opowiedział nam prawdziwe historie, które usłyszał od uratowanych więźniów, dowiedzieliśmy się również o genezie i etapach funkcjonowania obozu; blok kobiecy, gdzie poznaliśmy warunki życia więźniów; komorę gazową i krematorium oraz pomnik martyrologii ofiar obozu. Ten obóz koncentracyjny chociaż na początku robi mniejsze wrażenie niż Oświęcim, był o wiele od niego gorszy, gdyż usytuowany jest w lesie, dookoła obrazotacza go woda, więc warunki do ucieczek były niesprzyjające dla więźniów, a gdy już komuś udało się uciec, to okoliczna ludność niestety nie pomagała im, tak jak w Oświęcimiu, gdyż mieszkali tu Niemcy, którzy nienawidzili Polaków. Myślę, że każdy był wstrząśnięty również po obejrzeniu krótkich filmów na temat obozu, ale nasz naród musi pamiętać i znać swoją historię, gdyż zbyt wielu ludzi zginęło w tak makabryczny sposób i zbyt wiele miejsc kryje szczątki naszych rodaków. W tutejszym lesie do dzisiaj znajdowane są szczątki ludzkie. Reszta dni minęła na plażowaniu, meczach piłki plażowej i konkursach rzeźby z piasku, trzeba przyznać, że nasi uczniowie są bardzo zdolni i pomysłowi. Czas mijał nieubłaganie i za szybko, ostatni wieczór uczciliśmy pożegnalnym ogniskiem i karaoke, nikt nie chciał wracać do domu. W ostatni dzień wyjechaliśmy po obiedzie, by w drodze powrotnej zwiedzić jeszcze zamek w Malborku i znów poznać trochę historii. Zielona szkoła była bardzo udana i już planujemy następną w przyszłym roku, również nad morzem, ale już w innej części wybrzeża, żeby poznać nowe atrakcje ;)

 

Joanna Ruchwa